678758 Essay

16361 Words66 Pages
CZERWONY ŚMIECH I CZARNY ŚMIECH Mnie się wydaje, że jedynym źródłem prawdziwej śmieszności jest udawanie. Henry Fielding Yogi Johnson stał i wyglądał przez okno wielkiej fabryki pomp w stanie Michigan. Niedługo zawita tu wiosna. Czy to możliwe, że - jak powiada mój koleś Hutchinson - "skoro przyszła zima, wiosna jest tuż tuż"? Yogi Johnson zastanawiał się, czy sprawdzi się to i w tym roku. Dwa okna dalej stał Scripps O'Neil - wysoki, chudy mężczyzna o długiej, chudej twarzy. Obaj patrzyli na puste podwórko fabryki. Śnieg przykrył skrzynie z pompami, które wkrótce zostaną stąd zabrane. Kiedy nadejdzie wiosna i stopnieje śnieg, robotnicy powyciągają je ze stert i przetransportują na stację G.R.&I, gdzie zostaną załadowane na lory i wyekspediowane. Yogi Johnson spoglądał przez okno na zasypane śniegiem pompy, a jego oddech rysował na szybie małe, baśniowe kwiaty. Yogi Johnson myślał o Paryżu. Może właśnie te wzory na szybie skojarzyły mu się z wesołym miastem, w którym kiedyś spędził dwa tygodnie. Dwa najszczęśliwsze tygodnie w życiu. Były już za nim. Podobnie jak cała reszta. Scripps O'Neil miał dwie żony. Gdy tak wyglądał przez okno, wysoki, chudy, krzepki, myślał o obu kobietach. Jedna mieszkała w Macelonie, druga w Petoskey. Tej z Mancelony nie widział od zeszłej wiosny. Patrzył na zaśnieżone podwórko fabryki i zastanawiał się, co też przyniesie wiosna. Z tą żoną z Mancelony Scripps często się upijał. Gdy się upił, oboje byli szczęśliwi. Chodzili razem na dworzec, wędrowali wzdłuż torów, siadali na nasypie i pili obserwując przejeżdżające pociągi. Zasiadali pod sosną na niewielkim pagórku, pili i patrzyli na pociągi. Czasem pili całą noc. Czasem przez tydzień bez przerwy. I dobrze im to robiło.Dawało Scrippsowi siłę. Scripps miał córkę, na którą żartobliwie wołał "Lousy /Wszawa, wstrętna (przyp. tłum.)/ O'Neil. W rzeczywistości nazywała

    More about 678758 Essay

      Open Document